Pan domu, czyli nie ma mnie w domu.

 

Nic dziwnego, że statystki drastycznie spadają, moje pojawianie się raz na jakiś czas na ELDO jest poniżej krytyki. Wasze też tak byście nie myśleli, że tylko jedna strona jest winna :)
Postaram się, naprawdę się postaram coś czasami naskrobać tyle, że…
No właśnie pracuje po 12 godzin dziennie i modle się by nie zwariować …
Ten miesiąc mogę zaliczyć do tych, w których tylko Jedyny ma cokolwiek pod kontrolą… oczywiście jeśli chodzi o sprawy rodzinne.
Ja nie ogarniam, nie wyrabiam na zakrętach i już nawet litować mi się nad sobą nie chce :)

Więc jak to jest jak chłop rządzi w domu ?
Hymmm dziwnie
Wystarczyło kilka tygodni by okazało się, że słowo „tato” może padać więcej razy niż „mamo”.I to chyba największy szok oprócz drastycznego ignorowania mnie kiedy już łaskawy los pozwoli mi pobyć chwilę w domu.
Okazało się także, że moje dzieci mogą domagać się kolacji, którą wcześniej gardziły.
„A gdzie kolacja????” – wchodzi nadymana Gonia do kuchni, i srogo spogląda na swego ojca.
Okazuje się, że berło łatwo stracić:
„Mamo ustalmy jedno, mów co chcesz, tata i tak wie lepiej”

G: Wiesz mamo?! Zaproszę cie na moje urodziny.
J: OOO dziękuje  bardzo, ale tatę też zaproś bo będzie mu przykro.
G: ( śmiech) ochhhh mamo, tata na pewno będzie on nie musi mieć zaproszenia!

Zosia za to od czasu do czasu zrobi histerie gdy wychodzę z domu, na początku serce mi się krajało, teraz ciesze się, że komuś zależy bym nie wychodziła – wyrodna matka :)

Praca odcięła brutalnie moją wielką pępowinę ze zmywarką, pralką i kuchenką – piorę raz na …jakiś czas jak mi się przypomni i dziękuje komukolwiek i czemukolwiek, że tyle swoich milionów przeznaczyłam na ubrania dla całej rodziny …
Zmywarka pokochała Jedynego, a kuchenka nianię – bez której jak (kapcie swoje kocham i za nimi tęsknie :), zginęłabym, padła bym marnie na wycieraczce swego nie poukładanego domu.
No właśnie nie poukładany dom, nie spodziewałam bym się po sobie że potrafię przetrwać widząc na płytkach w łazience „odprysk” z pasty do zębów po usilnym ich szczotkowaniu przez Gonię, wyobraźcie sobie widziałam go i z pełną premedytacją olałam.
Sama nie mogłam w to uwierzyć, że JA która baaaardzo kocha mieć porządek przetrwała cały dzień z wiedzą, że pasta przytula się z płytką łazienkową.
A raczej przytulała , wróciłam do domu i ogarnęłam łazienkę ….myślę że 12 godzin przytulania im wystarczy…
Bo pewne rzeczy się nie zmieniły Jedyny nadal uważa, że sprzątanie to poodkurzanie mieszkania i wsio :P
Nom ale gdyby nie pan tego domu, jak kapcie kocham ( a uwierzcie, że można za nimi tęsknić i kochać bardziej niż kawę) padła bym na pierwszym zakręcie.

Więc jak widzicie przełom za przełomem.

 

Komentarze do “Pan domu, czyli nie ma mnie w domu.