Bój się …zimy

Dobrze. Wspaniale wręcz, że śnieg zaczyna się pojawiać w rożnych częściach Polski, u nas też spadło troszkę i już co prawda prawie go nie ma ale BYŁ :)
Wiecie im szybciej przyjdzie zima tym szybciej odejdzie ….w sumie  jak będzie minus 10 stopni i po kolana śniegu to może trwać i do …. lutego, dłużej nie zniosę.
Na płatki śniegu najoptymistyczniej zareagowała Gonia, która z rana przywitała nas….standardowo pytaniem tym razem innym niż zwykle : Jak już pada śnieg to za ile dni są moje urodziny?
Ja w sumie też się uśmiechnęłam pod nosem bo, marzą mi się białe, zimne świętą, wigilia którą chyba ktoś mi ugotuje :) i odśnieży samochód z rana ….pod tymi niewielkimi warunkami :P taka zima może być – Biała!
Jedyny przyjął płatki śniegu zdaniem „trzeba opony zmieniać w twoim samochodzie ”
Zosia – chyba nawet nie wiedziała o co chodzi w całej „ekscytacji zaglądania przez okno”, lecz postanowiła cieszyć się razem z nami, do momentu kiedy dotarło do niej że jakieś „zło” wisi w powietrzu, wtedy postanowiła niczym prawdziwa dama w solarium, popływać w promieniach lampy…w przeciwsłonecznych okularach.

W końcu trzeba było nałożyć oficjalną zimową  odzież, ubrać dziecko 1,5 roczne co w związku z zaistniałymi warunkami pogodowymi – trwa wieki, wyjść i zaznać przyjemności opadających płatków śniegu na twarz.

Zonka nadal przeczuwając nadchodzące „zło” jak nigdy stawiała wielki opór by się ubrać, kiedy w końcu go złamałam, byłyśmy -uffff-  na dworze.
Dawno już zbojkotowała wózek więc poruszamy się wszędzie, swoimi nogami – każdy – lub w zależności od nastroju -czyimiś nogami – najczęściej mamy

Zonka przeszła kawałek, kiedy to niesforny śnieg przykleił się do jej butów i zaczęło się! : MAMOOOOOOOOOOOOOOO!!!!!!!!!!! BEEEEEEEE!!
Jak na matkę przystało tłumacze przerażonemu dziecku:
J: To śnieg, nie to nie beee, nie bój się ja też mam, patrz mama też ma, to nie beee, nie krzycz, Zosiu cichutko bo ktoś pomyśli że cię morduje, ZOCHA!!!! Do holendra to tylko śnieg, nie musisz się bać , dotknij paluszkiem….ZONKAAAAA ciiiiii, nie ściskaj tak mamy….Zonka!!! przytul się.
Z: BEEEEEE MAMOOOO!!!
J: Nie płacz, mama otrzepie buty … no daj nóżkę
Otrzepałam buta  jednego, później drugiego, po to tylko by znowu wlazła w śnieg i niczym Korzeniowski dobiegła z powrotem do mnie, ze zręcznością małpy wspięła się na moje ręce i piskiem godnym zarzynanej świni, wskazała mi palcem na śnieg stwierdzając z rozpaczą:
NUNUNU BEEE

Dziwi mnie jedynie to, że śnieg został przyjęty z oporem, a nie bała się dwa dni temu skleić sobie rączki SuperGlue….- serio to nie żart :)

Komentarze do “Bój się …zimy

  1. kuzynka

    a mój jak tylko zobaczył śnieg to zaczął go jeść hehe, że niby mleko czy co? hihi:)