Nakrętka ratująca życie….wchodzicie w to ?

 

Wiecie że dzieci chorują? Nie mówię tu o chorym gardle, czy oskrzelach, co po 2 tyg przejdzie… Mówię o tych chorobach, które ściągają sen z powiek rodzicom, którzy codziennie modlą się o zdrowie swojego dziecka.
Znam parę osób których los ciężko doświadczył i borykają się teraz z problemami tak wysokiej rangi, że ….łzy się cisną na samą myśl…bo ta wysoka ranga to „przyzwoite życie dla ich dzieci” lub „życie dla ich dzieci”

Moja siostra też przeżywa chwile grozy ze swoją córką Zuzą. Zuza choruje na cukiernice – tak mawia Gonia :) a w rzeczywistości nie cukiernikowej, choruje na cukrzycę i do tego ma chorą tarczycę. Mała blondyneczka na początku zaczęła strasznie chudnąć, mimo badań lekarze nie widzieli nic niepokojącego, aż w końcu pewnego dnia po wstaniu rano z łóżka zaczęła niepokojąco znowu zasypiać…to już nie była senność… to była chwila grozy dla jej rodziny, to była chwila, której nawet nie chce wam szczegółowo opisywać by serce mi nie pękło.

Zuza nosi od tej „chwili grozy” niewielki plecaczek wzbudzający zainteresowanie nie tylko Zosi ( która ewidentnie jej go zazdrości), ale także innych dzieci i to niekoniecznie pozytywne zainteresowanie,  plecaczek ten jest to pompa insulinowa, w wielkim skrócie: Zuza jest podłączona (za pomocą igieł) do fiolki z insuliną. Dzięki niej ma ona możliwość w miarę normalnego funkcjonowania, dzięki niej Zuza żyje.

Zuzia na tą chwilę pompę ma refundowaną, refundacja ta w końcu się skończy, i pompę trzeba będzie kupić. Kasa nie mała bo jakieś paręnaście tysięcy. Biorąc pod uwagę jednak to, że my jako rodzina pomożemy i biorąc pod uwagę to, że wy też możecie pomóc. Proponuję i proszę weźcie pozbierajcie trochę nakrętek. Zaproponujcie znajomym zbieranie tego małego czegoś co ląduje najczęściej w koszu i uświadomcie, że taka plastikowa pierdoła jest dla dzieciaka szansą. A kiedy już zasypiecie dom nakrętkami, dajcie mi znać na maila baciallius@gmail.com, a jakimś cudem je od was odbiorę.

Mi zależy na życiu tego dzieciura, wam nie musi, ale macie szanse zachować się jak człowiek i zamiast nakrętkę do kosza, to do pudełka Zuzy możecie wrzucić :)

Wchodzicie w to ?

DSC06478

Komentarze do “Nakrętka ratująca życie….wchodzicie w to ?

  1. niania

    och, to trzeba było mówić że zbieramy zakrętki dla Zuzki, a nie ciotka urwałaś temat, ja noszę do szkoły, gdzie zawsze karton jest pełen więc od teraz swoje zakrętki chętnie ulokuje w twojej kuchni :)
    nie wspomnę, że apelowałam o zbieranie zakrętek w twoim apartamencie już w wakacje, a ile od tamtej pory wylądowało w koszu… ahh

     
    1. baciallius

      Oki ja mam w planach kupno kosza nakretkowego postawie go kolo zeyklego by nie zapominac ze nakretka to sprawa zycia lub smierci ….

       
  2. niania

    ostrzegam, zbieranie zakrętek uzależnia ! :) ja już zakrętki widzę wszędzie, jakbym była bardziej odważna to na spacer szłabym z workiem na śmieci :D

     
    1. baciallius

      I super Ja widze tego same plusy Ty sie nie odwodnisz :) srodowisko nie ucierpi ( nakretki sa przetapiane ) Zuzula bedzie miala SWOJA pompeczke :)