Roztopiona kostka lodu.

Mam swoją listę miast która lubię, ubóstwiam, wielbię, itd.
Na liście jest moje NMR czyli Mrągowo, to tu się urodziłam i przemieszkałam „jeszcze” większość swojego życia. Tu chodziłam do szkoły, kochałam, nienawidziłam, poznałam przyjaciół…Nie byłam pokornym dzieckiem, kłótliwa i zawsze wszytko wiedząca nadąsana Kaśka przemierzała ze swoją grupką wiernych przyjaciół ulice tego miasta.

Zasada wtedy była jedna „Albo ktoś jest moim wrogiem, albo przyjacielem…” dalsze losy zweryfikowały, i przyjaciół i wrogów i ….zasadę.
Wyobraźcie sobie (niektórzy nie muszą :) ) chudą, długowłosą dziewczynę, która jest wszędzie, każdy ją zna, każdy ma na jej temat coś do powiedzenia. Wyobraźcie sobie jak bardzo ta dziewczyna chciała się z tego miasta wyrwać, z miasta które ciągle ją krępowało, i było takie….mdłe.

Wyrwałam się …ależ daleko hohohoh :)
Teraz do Mrągowa wracam do starych przyjaciół, do tych co przyjaciółmi stali się, po burzliwym wieku dojrzewania, do rodziny – rodziców i od niedawna mojej siostry, która otumaniona więzami miłości wróciła na „stare, kochane śmieci tego miasta”.
W sumie tylko i wyłącznie dlatego kocham te miasto, tak bardzo jak kocham…chyba każdy ma takie miejsce, miasto sentymentów.

O tyle o ile takie miasta sentymentów mamy, o tyle nie każdy z nas ma kogoś by się móc nimi dzielić.
Mi sie udało. Mam pełną gromadę, trzy siostry, dzieci, męża i szwagrów skazanych na ich wysłuchiwanie :) To pokaźna grupa wsparcia.

Ona, moja starsza siostra która nie wiedzieć czemu po wszelkich wojnach,burzach i tajfunach, które nawiedziły nasze relacje zawsze jest ze mną, zawsze mnie wspiera, i motywuje …Która niczym niesamowicie punktualny rozsądek zawsze zapuka do wrót mojej upartej osobowości.
Z kolejną „Nią” mogę śmiać się do łez, debatować nocami wiedząc, że nigdy nie dojdziemy do kompromisu :)
A ostatnia uczy mnie łamać standardy, reguły, i bycia mniej niż zwykle „szablonową,” to taka „mała” 25 letnia zawiecha, która w cudowny i bardzo nie standardowy sposób buduje swoje zawiechowe życie
Nie jestem typem „uczuciowym”, a bynajmniej nie jestem z tych co potrafią okazać w jakiś szczególny sposób uczucia. Rzadko mówię „kocham”, bo przecież to takie oczywiste….

Więc „wy” grupo wsparcia, mam nadzieje, że wiecie o tej „oczywistości”,a jak nie wiecie to mówię: Oczywiste jest to, że kocham was w sposób nie pojęty, oczywiste też jest, że jesteście najważniejszymi ludźmi w moim życiu, oczywiste jest też to, że długo wam tego znowu nie powiem :)

Komentarze do “Roztopiona kostka lodu.

  1. Paula

    „Nie jestem typem „uczuciowym”, a bynajmniej nie jestem z tych co potrafią okazać w jakiś szczególny sposób uczucia.” ——-> NO HELOU, akurat wkurzenie, złość i zdenerwowanie potrafisz okazywać najlepiej! :D :*

     
    1. baciallius

      Tak tak to prawda :) Lata praktyki. Szkoda ze tak dobrze nie umiem okazywac tych pozytywnych….