Kiedy moj wzrok i słuch miał szansę odpocząć

 


Gonia: Mamo ? A czy ty kiedyś kogoś okłamałaś?
I tu następuje walka z samym sobą… no jasna sprawa, że okłamałam, ale nie bardzo jest czym się chwalić, a tym bardziej nie szukam pochwał wśród sześcioletniego dziecka, i to na dodatek mojego :/
Po szybkiej myślowej wojnie „Powiedzieć, nie powiedzieć” prawda zwycięża, lub po prostu szybka analiza przysłowia „Kłamstwo ma krótkie nogi ”
Ja: Nom , zdarzyło mi się niestety, i nie jestem z tego zbyt dumna – zaznaczam „zbyt”
G: Widzisz to przez takich jak ty Jezus nie żyje

Noszzzzz kurna mać ! Czy Pani z religii do grobu chce mnie wpędzić ?!

Oki pomijam już niesforne myśli Goni, bez kompletnie żadnej analizy opuszczające jej buzie …muszę je dzisiaj pominąć bo mam ochotę rozwlec się, na temat jak bardzo moje uszy, oczy i gardło cierpi – czyli coś co opisywałam już kilka razy :)

Gonia :  „Mamo ? Mamo! Mamo. Mamo?!! Mamo !!!!!!!!!! Mamo????”
Zonka : ” Mamo!!! Mamo. Cieść -kilka razy dziennie się witamy, Papa – kilka razy dziennie się żegnamy, Trzy, cze yy  opa – trzy cztery opa – kilka razy dziennie skaczemy”

Słowa „mamo” nie ma końca, liczenia witania się i pożegnań także, nawet wychodząc do łazienki należy się pożegnać….no w sumie racja nigdy nie wiadomo co nas tam spotka :)
One po prostu nawet na chwilę buzi nie zamykają, a zabawa w „Cicho dzieci, cicho sza na talerzy leży wsza kto pierwszy krzyknie to ją łyknie, kto pierwszy powie ma ją w głowie…” – nie działa!!!
Gdyż wzbudza za wiele kontrowersji : A co to wsza? A można ja jeść ? A czy to zdrowe? A czemu wszy są na talerzu?

Dzisiaj, był dzień kiedy z Jedynym musieliśmy pobiegać po mieście, a że ciocia Pała :)  wpadła do nas to rzecz jasna wykorzystaliśmy jej obecność , zamykając ją z trajkoczącymi dzieciurami i w pędzie gubiąc buty wybiegliśmy do auta.
Po wszystkich rzeczach „ważnych” stwierdziliśmy, że naciągniemy strunę i pozałatwiamy rzeczy mniej ważne :)
I poszliśmy na spożywkowy shopping
Jak to w marketach ludu pełno, a tym bardziej,  że niebawem 1.11 czyli koniec świata sklep zamknięty. Jako  że lud dzieci płodzi, to z nimi się shoppinguje, a ja zamiast wypoczywać i cieszyć się chwilą bez „Mamo” odwracałam głowę za każdym razem jak słyszałam płacz, kiedy padło słowo „mamo?” mało co nie odpowiedziałam „słucham”, słuch wyczulił mi się maksymalnie, wzrok podążał na połapie 1,5 m od ziemi w poszukiwaniu swoich trajkoczących, z przyzwyczajenia zaszłam na dział zabawek, wzięłam jogurt z kuleczkami, gdy ktoś niezbyt sprawnie prowadził wózek sklepowy, odwracałam się z chęcią ostrzeżenia reszty familii, a kiedy wsiadaliśmy do auta chciałam otworzyć tylnie drzwi by przytrzymać je młodym ….:)
Przez takich jak ja, ciocia Pała cierpiała :)

Komentarze do “Kiedy moj wzrok i słuch miał szansę odpocząć