Najważniejsze 3 minuty.

DSC06918

Jesienny klimat działa na mnie dosyć leniwie, w łóżku pozwalam sobie spędzić o jakieś 3 minuty dłużej niż zwykle, wykorzystuje je na kokoszenie się w łóżku przeciąganie i 3 minuty radości pełną gębą z dwoma dzieciurami, które atakują nas z rana, pakując się pod naszą kołdrę.
Po trzech minutach następuje „zryw” czyli „kto pierwszy ten lepszy do łazienki”.  Jeśli jest komuś dane to nawet zje śniadanie, opiekunka w drzwiach dostaje w rękę Zonkę, Gonia biegnie z Jedynym do autobusu szkolnego, ja z pastą do zębów w kąciku ust, wsiadam do auta by wyruszyć do pracy.
W drodze sypie przekleństwami na kierowców którzy ewidentnie śpią za kierownicą, obdzwaniam tych, których miałam obdzwonić wczoraj.

W pracy spędzam cały dzień, a bynajmniej tak jest najczęściej patrząc się w komputer lub telefon. Wracam do Wypizdowa około 22 wieczorem, czy jak kto woli w nocy, dzieciury już śpią więc dom ogarnia cisza i ciemność, wchodząc do pokoju wita mnie Jedyny, siadam na dywanie opowiadam mu najciekawsze momenty dnia, on opowiada mi o dzieciach, o pracy….przytula.
Nie pamiętam o czym śnie, wiem jedynie, że poranek przychodzi razem z pocałunkiem Jedynego który mówi ” Misiek pora wstawać, 20 po”
Specyficzny dźwięk bosych stop dzieciurów na płytkach oznacza jedno „Czas start twoje 3 minuty”