Coelho miał troche racji :)

” Dziecko uczy dorosłych trzech rzeczy : skutecznego domagania się tego czego się pragnie, bycia ciągle zajętym i śmiania się  z byle powodu” -  P. Coelho za którym nie przepadam.

Rozmarzona wizją dzisiejszego dnia, który w wyobraźni jawił się jako leniwy, miły dzień, piłam poranną kawę.

Chwilo trwaj, nie przestawaj..- biega po głowie leniwie myśl.

Zonka: MAMOOOOOOOOOOOO!!!!!
J: Co się stało?
Zonka : AAAAAAA!
J: To chodź do mnie!
Wchodzi, do pokoju, spogląda na mnie groźnie gdy zauważa mój mało elegancki strój (czyt. piżama), i kubek z kawą w ręku…
Z: A A A! – krzyczy coś gestykulując.
J: Co nie ubrana jestem?! Wiem, chce dzisiaj sobie pobyć leniem..
Z: NIEEEEE! – krzycz rozzłoszczona
J: Tak, tak wiem wolisz jak cały dzień za tobą biegam, kochana dzisiaj będę biegała tyle, że powoli – śmieje się pod nosem
Z: NIEEEEEE- wydobywa z siebie ukochane słowo, i wybiega z pokoju
Po chwili wraca z całą stertą ubrań na sobie, szalikiem – moim na głowie, majtkami na szyi – takie małe dzieci potrafią przełożyć majtki przez głowę, majtki swojej starszej siostry, które starannie układałam w szufladzie…
J: Wyglądasz całkiem….oryginalnie – zagajam
Z: Bawo! – nakazuje
Klaszcząc w ręce poczułam się nie zręcznie : „Ona taka ubrana i ja taka …nie elegancka” :)
W głowie pojawia się złota myśl „Dzisiaj się odwalimy , a co tam!”

Upiększanie umilałyśmy sobie poważnymi rozmowami:
Z: Beeeee – widząc opaskę do włosów na ziemi
J: No ciekawe kto ją tam zostawiał?
Z: Tata – stwierdza z przekonaniem
J: Tata? Oj chyba kłamiesz, twój tata uwierz mi kochanie nie potrzebuje opasek
Z: Tata – stwierdza  z grymasem „nakazuję ci wierzyć!”
J: Tata nie ma włosów – zdenerwowana jej uporem
Z: Gogo. – kwituje. ( Gogo – Gosia)
J: Dobrze ze masz siostrę na którą wszystko możesz zwalić co?
Z: Taaaaa – piszczy radośnie.

Po części ogarnięta, siadam na kanapie rozkładam zabawki dla Łobuza i cieszę się kubkiem zimnej kawy…chwilo trwaj
Wpada rozgorączkowana Zonka ze spryskiwaczem do szyb w ręku….
Myśl : „Bomba – znalazła go” :/
Krzyczy : A A A A A!
J: Ja dzisiaj nie sprzątam ! Ja dzisiaj mam wolne!
Z: NIEEEE! – krzyczy wyraźnie zdenerwowana
J: To sobie sprzątaj mi się nie chce…
Z: Psi psi – ten szyfr oznacza bym prysnęła spryskiwaczem by ona mogła zmyć to co on z siebie wypluł …

Takim oto cudem zagoniła mnie do roboty.
Kiedy jednak przetarłyśmy co nie co…słyszę niepokojące hałasy dobiegające z łazienki.
Myśl: „Dlaczego chwilo nie trwasz?”
Wchodzę a Zonka z dezaprobatą bąka: „Mama” i dalej zajęta robieniem prania (kolorowo-białego) wzdycha za każdym włożonym do pralki „wielkim ładunkiem”
W duchu myślę „To już na wyzysk trochę wygląda”, więc by nie wyglądało ogarnęłam pralkę…Po wspaniałej wizycie w łazience zostaje przywołana brzdękaniem naczyń z kuchni…
J: IDĘĘĘĘ!!! – mimo że nikt mnie nie wola
Po sekundzie:
Z: MAMOOOOOO! IIIII AIIIIA UAIAIAIA – ???
J: Chwila – krzyczę zafascynowana pokrętłem od pralki
Wchodzę do kuchni a ona:

J: Mam gotować ? Może pizze dzisiaj zamówimy hym? – błagalnie
Z: Mniam mniam – masując się po brzuszku.
J: Zaraz ci coś zrobię, daj mi pomyśleć – burczę
Z: AMMMMM !
Zjadła, uśmiechnęła się do mnie, pobiegła do pokoju
Z: Mamo!
J: Idę … – ze strachem w oczach
Me dziecię leży pod kocem, uroczym uśmiechem i świecącymi oczyma przekazała mi dobra nowinę: ” Teraz matko możemy odpocząć, narobiłyśmy się ”
Ma trochę racji ten Coelho…co nie zmienia tego, że go nie lubię :)