Jesienny klimat

Przyszła, smarka na nas, straszy depresją i wieczną grypą. No cóż kiedyś przyjść musiała… więc póki co jeden pochmurny dzień, kompletnie nie robił na mnie wrażenia.


Mimo porannego DDTVN i straszenia chłodem, wychodząc z domu nadal wesoło grało mi w duchu „na na na na na jesień fajna jest, więc mam w nosie wasze straszenie”. Otworzyłam magiczne drzwi i……. i ja pierdylam!!, ta pogoda zwariowała! Jeszcze ostatnio po 25 stopni, a teraz pewnie z minus 10 !
Wiatr postanowił na tyle intensywnie wiać mi w twarz  bym zalała się łzami, i poczuła jego szpony na moich biednych zatokach.
W głowie dudniło mi jedno: „Kurna trzeba kupić czapkę, DDTVN przestało kłamać”
Pusto, nikogo, ani jednego żywego ducha….niebawem trzeba będzie się  z tym pogodzić, że sąsiadów spotyka się raz na tydzien w Żabce – w niektórych przypadkach to akurat działa jedynie na plus :)

Miałam kupić pieczywo, Żabka jest bliżej niż piekarnia o jakieś 20m. Dzisiejszy dzień, to dzień szybkich decyzji :  Tak, postanowione! Jemy bułki z Żabki. Nie ma mowy że moje zatoki, przetrwają ten nieustający atak nikczemnego wiatru.
Praktycznie ciągnę Zonkę za rękę kiedy ona śpiewa „tany tany tany” Kurde czy tylko mi jest tak zimno!
Ohhhh i jeszcze musiała sprawdzić poziom wody w kałużach …FUCK ! Twoja matka marznie!

Wpadamy do domu, Zonka biegnie do szafy wyciąga koc i zagaja :
Z: a a a ?
J: No dobra  a a a. – przytakuje
Zonka wskakuje ochoczo na łóżko wołając : Mamo!
Chwila zawahania. Przecież mam tyle do roboty …należało by przygotować się na zmianę klimatu i posegregować ciuchy na: „przydatne” ” nie przydatne”, „może się przydadzą, ale raczej nie”-  aż znowu słyszę: Mamo!
Idę, wbijam się pod koc – dziecko ładnie prosi, nie można mu odmawiać :)

Komentarze do “Jesienny klimat