Niedziela z kabaczkiem

 

To był jeden z tych poranków kiedy na wszystkie obowiązkowe czynności brakuje ci czasu. Wstaliśmy za późno, i cała masa nieszczęść, niczym lawina ruszyła przeklinając już od poranka ten dzień….


W takich oto okolicznościach mijając się z naszą nianią na parkingu dostałam od niej prezent :
Anna: Przyniosłam kabaczek, zrobisz coś z  nim ?
Wyciągnęła dorodny okaz z reklamówki, na którego widok rzuciłam w pośpiechu: „Jasne ! Placki ! Super ! Dzięki!”
Chwila miłej rozmowy i koszmarny, nie poukładany dzień ciągnął się w nieskończoność.

Kabaczek przeleżał dwa dni w lodówce, zachęcając mnie co poranek bym w końcu go do czegoś użyła.
Nastała w końcu ta zaszczytna chwila, więc….
Chwalebną niedziele rozpoczęłam od placów z jednej połówki dorodnego kabaczka:
Ciasto naleśnikowe + proszek do pieczenia + sól + odrobina cukru + starty na dużych oczkach kabaczek = wspaniałe tłuste śniadanie.

Kolejna polówka błagalnie spoglądała na mnie aż do 14, jej ciche piski i wielkie oczy wymusiły na mnie „ruszenie głową” i zrobienie czegoś czego jeszcze nigdy nie robiłam – faszerowany kabaczek.

Znacie moje uwielbienie do mięsa mielonego, więc sprawa jest już oczywista :
Farsz – mięso mielone (około 500g , wołowo -wieprzowe), jeden ząbek czosnku (wyciśnięty), podsmażona cebula – jedna, i cały pęczek kopru, jedno jajo, odrobina soli, pieprzu…..i wykorzystanie małych rączek do brudnej roboty….pieczemy około 1h.

DSC06285

Słuchajcie, jak tylko kiedyś wam po drodze do pracy, wpadnie jakiś kabaczek na parkingu do reki, bierzcie !

Jak wam się nie chce robić, to ja zużyje go z przyjemnością, mięso wspaniale przejdzie jego sokami, a sam kabaczek nada mu nieco słodkiego ale bardzo delikatnego smaku….. bony jakież to było dobre ….

P.S. Dopóki nie pokroisz go w plasterki wygląda dość mało zachęcająco, lecz wszystko zostaje wynagrodzone smakiem.

Komentarze do “Niedziela z kabaczkiem