Spuścić ze smyczy?!

DSC02823

Ja: Kiedy podejdzie do ciebie Pan, lub Pani i będzie chciała dać ci słodycze, albo zabrać ze sobą W ŻADNYM WYPADKU NIE BIERZ ICH I NIGDZIE NIE IDŹ!! ROZUMIESZ?
Gonia : A dlaczego ?
Ja: Dlatego, że taka osoba może być miła tylko po to by później zrobić ci krzywdę.
G: Acha! Ale jak będzie chciała dać mi jakąś fajną zabawkę to chyba się skuszę….
J: Jejuniu Gonia! Taka osoba może być podstępna tylko po to, by zamknąć cię w piwnicy, i zrobić ci wielką krzywdę!!

Tak pokrótce, wyglądała rozmowa o tym „Czy mogę sama chodzić na podwórko”.
Nauczyliśmy ją przechodzenia przez ulicę, rozglądania się na lewo , prawo itd…. Nauczyliśmy, że nie należy przebiegać przez jezdnię, nauczyliśmy, że nie można się bić z dziećmi na placu zabaw, popychać , by nie wyrządzić sobie, ani innym krzywdy….
Tyle, że jak nauczyć dzieciura by trzymał się domu i nie dał się zwieść podstępnemu pedofilowi, czy zwariowanej babie?!
My temat „wychodzenia samemu na podwórko ” drążymy już jakiś czas, ostrzegamy ją podając masę drastycznych przykładów….Mam wrażenie, że na razie to średnio działa, więc stanowczo stwierdzam : „To jeszcze nie ta chwila”.
Ale ostatnio zaczęłam również patrzeć z nieco innej strony.
Podając te wszystkie przykłady „dzieci zamykanych w piwnicy”, gwałconych, bitych itp. złapałam się na tym, że jedyne co kiełkuje w moim dziecku, to paniczny strach przed ludźmi. Z jednej strony świat jest okrutny i nie powinno się bezmyślnie ufać ludziom , z drugiej strony nie każdy człowiek jest nawiedzonym pojebem z chęcią wyżycia swoich frustracji itp. na dziecku.
No i dylemat gotowy. Komu ufać komu nie ufać ? A kiedy w ogóle wypuścić dziecko samemu na plac zabaw?

Póki co prawie nikomu nie można ufać, oprócz – i tu w ścisłej czołówce jest : tata, mama, policjant, strażak, nauczyciel/ka itd.
Bo mój dzieciur jest na etapie „bezmyślnie ufam ludziom”. I odpowiedź na pytanie „Czy mogę iść sama? „, brzmi „nie”, ponieważ mój strach ma za wielkie oczy.

Oczywiście, że najchętniej wybudowałabym fortecę, zamknęłabym je w środku i od czasu do czasu dawała bliskim kartę wstępu – od czasu do czasu :) dobre :)
I jak ta Roszpunka zamknięta w wierzy będzie -Gonia -opuszczała swoje włosy by wspiął się po nich napalony książę …. a później przekabaci ją i ból głowy gotowy…..forteca pusta, matka bez możliwości kontroli córy, a książę nadal napalony…..Jejuniu
Więcej z tego złego, niż dobrego……

Więc fortecy nie będzie, a pedofile, zboczuchy i inne dziwne wynaturzenia, dalej się pałętają miedzy krzakami….
Ja dalej będę podawała drastyczne przykłady niebezpiecznych sytuacji, dalej będę mówiła kiedy krzyczeć o pomoc, komu można zaufać, czego unikać, jak postąpić gdy się skaleczy…. i tak dalej, aż do momentu kiedy wydłubie wielkie oczy strachu…które mnie prześladują
Bo niecałe 6 lat to chyba jeszcze za wcześnie?!

 

DSC02803

Komentarze do “Spuścić ze smyczy?!

  1. Paula

    Podczas wakacji, równo o 21:00 na podwórku słyszę – Krzysieeeeeeeeeeeeeek, to o której jutrooooooooo? – O dziewiąąąąąttteeeeeejjjjjj!!!!!!!! I tak od samego rana dzieciaki biegają po podwórku i to są chyba najpiękniejsze momenty z dzieciństwa, kiedy do domu przychodzi się tylko na obiad, kolację, kąpiel i spanie :)

     
      1. Paula

        No dobra – Krzysiek ma 45 lat.

        Just kiddin :D Krzysiek zdał właśnie do drugiej klasy szkoły podstawowej