Wszytko się sypie

 

 
Zonka powypadkowa, powrót na etat to jak pocałowanie prosto w usta naszej polskiej szarej rzeczywistości…., no i jeszcze w aucie klimatyzacja mi padła.
Gorzej już być nie mogło!
Brak klimy i upały przeważyły szale….Pora na urlop!
Jednodniowy, ale za to wypoczynek pierwsza klasa, no i w ogóle cudnie bo nie musiałam gotować :)

 

Wyprawa do Krynicy Morskiej- miejsca które pierwszy raz rodzinnie „zwiedzaliśmy” była udana. Tyle że mam problem ze słowem „zwiedzać”.
W Krynicy nie ma co zwiedzać, niestety rozczarowałam się nią strasznie, i stanowczo stwierdzam : „kocham Władysławowo!” Od kilku lat, jejuniu nawet niebawem kilkunastu lat …odwiedzam nasze rodzime morze i zawsze zatrzymywałam się we Władysławowie. Swoją miłość do owej mieściny, przelałam na Jedynego i mam zamiar przelać, rzecz jasna, na dzieciury.
Mimo że „Władek” przez ostatnie lata stał się „sławniejszy” i tak kocham jego swoisty klimat…port, i wspaniałe klify!!! Które TRZEBA KONIECZNIE zobaczyć !
Zobaczycie to wszytko na bank, tylko niech ja znajdę czas na „małą” wyprawę, no i oby pogoda ciała nie dała, o ile ciało ma.

Krynicy, aż tak nie zareklamuje, plaża super, miasteczko ładne, no i tyle by było atrakcji, nie licząc budek z goframi, figlo – bajko- małpo -landi (gdzie dzieciury wydają z przyjemnością ciężko zarabiane przez ciebie miliony). Na wypad jedno, dwu – dniowy, polecam ale dla mnie, jedna wizyta i sorry majory, następnym razem „Władek”.

Pomijając uroki czy ich brak miasta, zabawa była, relaks był, śmiechy po pachy, lodów z salmonellą cały brzuch….

 

Oczywiście nie obyło się od wtop które zafundowała nam Gonia stwierdzając na plaży „Nad tym morzem nie tylko piasek się sypie!” – mocząc nogi w wodzie i spoglądając prosto w oczy, poczciwej starszej Pani. Mój burak, spalił mi twarz….
Phi w sumie to nic w porównaniu z tym jak przy samym wyjeździe tankowaliśmy samochód…..Jedyny podjeżdża do okienka „kasa”, podaje kare Pani – i tu podkreślam Pani…a Gonia siedząca z przodu wypala : „Jeju tato !! To chłopak czy dziewczyna!???”
I tu dziękowałam komukolwiek lub czemukolwiek, że siedzę z tyłu…..

Zonka w sumie też musiała się dołożyć do wspaniałego wyjazdu …robiąc kupę w swój strój kąpielowy.
Ufff na ratunek przyszła Gonia z pocieszeniem :
- Mamo nie przejmuj się na stroju Zonki jest Pepa…a ona lubi smrodek.

Już nie mogę się doczekać kolejnej wyprawy :)