Robuje….


Ja: Wiesz Gonia za parę dni wracam do pracy, i nie będę już mogła być z wami cały dzień.
G: A kto się nami zajmie?
J: Niania.
G: Myślisz że da radę….
J: Mam nadzieje że tak.
G: To są zwykli kradzieje mam! – wypala
J: Ale kto?
G: No ci twoi szefuncie z pracy!! – krzyczy ze łzami w oczach
Uspakajam ją i czuje,  jak by mnie ktoś kradł…
G: A niania będzie dobra?
J: Myślę że tak…
G: No dobra jakoś sobie z nią poradzę, nauczę ją jak zająć się Zosią, mną już nie musi….mam prawie 6 lat!
J: No chyba jednak czasami ci się przyda co ?!
G: Może i tak….- zamyślona – Mamo, wiesz jak będziesz chciała mieć wolne …to , to wylej kawę na komputer! Zalej go wodą, wtedy na pewno puszcza cię do nas…
J: Wiesz myślę, że moja szefuncia nie byłaby zadowolona jak by zobaczyła kawę na komputerze…
G: To powiedz jej, że jak ona będzie chciała wolne to może też tak zrobić – dumna ze swojego pomysłu…

Odchodzi w stronę swojego pokoju , nieco dumna, nieco smutna …w końcu odwraca się i woła:
G: Chodź Klusko ! Chodź, ja zawsze będę z tobą! ….Bo my to zrobimy taki interes, że będziemy sobie szefować!
Zonia popędziła za nią.
A ja już nie byłam potrzebna…aż do kolacji- rzecz jasna :)

Cztery dni i wracam na 100% -wy wymiar czasu w pracy. Etat pełną parą….Z jednej strony Super, z drugiej…..nie bardzo super :)

Trzy punkty do realizacji, przed dniem ostatecznym:

1) Znaleźć opiekę dla dzieciurów- rzecz jasna! Priorytetowa i tak oczywista, że nie wiem po co to wymieniam. Najpierw szukamy w rodzinie. Tu albo masz farta, albo nie…. Ale ze swojego doświadczenia wiem, że mama jest o wiele spokojniejsza oddając malucha w „dobre” ręce. Wszystko oczywiście zależny też od relacji rodzinnych, a one najczęściej bywają na zdjęciach…
Niania – opcja fajna. Gdy ma się jakąś poleconą, czy znajomą …..daje nam to większe poczucie spokoju. Wiem, wiem program o nianiach, widziałam i robią straszne rzeczy, tyle że głęboko wierze w to, że dobre nianie nadal istnieją na tym świecie…i że moja właśnie taka jest!
Żłobek – opcja super ! Ja chyba lubię żłobki, przedszkola, itp. instytucje akurat chyba bardziej prywatne niż publiczne (z moich ostatnich doświadczeń przedszkolnych -poństwowych), tyle że do żłobka nie wsadzę 6 -latki na czas przerwy wakacyjnej, więc póki co opcja żłobek odpada. Nie zarzekam się jednakże przed wsadzeniem 6 latki do żłobka gdyż wiem, że dzieciury mają swoje sposoby by wykończyć mi nianie… :)

2) Dokonać formalności- czyli ogarnąć papierologię „powrotną” – w tym badania, i przygotowanie merytoryczne do pracy. Ten punkt starałam się realizować przez cały miesiąc…..lubię być dobrze przygotowana, lubię wiedzieć….jest to dobre rozwiązanie by pierwszy dzień pracy nie był dla nas szokiem po 2 latach nieobecności ….

3) Nastawienie

Super, że wracam – Tak, naprawdę doceniam to, że mogę wrócić, że będę miała swój skrawek życia, że będę mogła odpocząć od dzieci , a zarazem będę mogła za nimi się naprawdę stęsknić…..Uśmiecham się na myśl, że każda chwila po pracy z dzieciurami będzie o wiele bardziej doceniana, że rozgnieciony chrupek w dywanie i porozrzucane rzeczy nie będą dla mnie problemem numer jeden, nie będą już problemem wcale….
Będę mogła plotkować sobie w nieskończoność, wypić w miarę ciepłą kawę, będę mogła ….poczuć siebie, i poczuć je gdy wrócę bo nie będą dla mnie już oczywistością.

Nie super, że wracam – bo szkoda mi wielu chwil które mnie ominą.

I mogłabym się tu rozczulać, tyle że dla mnie, na pewno lepszym rozwiązaniem jest „mama na etacie” …. może dlatego, że mój rozwój, korzystnie wpływa na mnie / na dzieciury, a może dlatego, że pracując mogę im ten lepszy rozwój zaoferować ….a za paręnaście lat zabrać wnuki na lizaka, kupionego z emerytury.
Dlatego nie rozdrapuję „nie super , że wracam”