Całkiem poważnie…

DSC03529

Fanfary proszę Państwa!
Jest . Jest mój, idę sobie za rękę, w sumie ledwo co idę bo z podniecenia zaciskam nogi.
Bożyszcze, zadzwonił.
Dobrze mi z tym. Dobrze, że dzwoni! Wtedy uśmiech ciśnie się na twarz, dzień staje się słonecznym mimo, że brodzę w pantoflach po kałużach. To nie ważne, to w ogolę się nie liczy, bo dzisiaj idziemy na kolacje, spacer, kawę, później namiętny sex, w kuchni, w łazience, samochodzie, windzie i klatce schodowej ….. i leniwy poranek.

Fanfary proszę Państwa!
Minęło trochę czasu, jakieś parę lat. Idę za rękę, ale nie zaciskam nóg. Jest mi bezpiecznie. Po prostu, jest mi dobrze. Dzisiaj jest weekend, więc trzeba celebrować. Idziemy na imprezę, będziemy pili, tańczyli, a później sex , albo może lepiej nie…, ale poranek będzie leniwy….. z TV w tle i spaniem do 12.
Przez uchylone drzwi sypialni, zdążyła pod kołdrę wejść już rutyna, walczymy z nią wykrzesując odrobinę spontaniczności w samochodzie, łóżku, kuchni. Jest dobrze, jest bardzo dobrze, jest mi normalnie. Tak jak powinno być.

Fanfary proszę Państwa!
Mamy dziecko! Jej ile to radości! Każdy szczęśliwy. Wstrzemięźliwość nie jest taka trudna, dojdę do siebie, a później wszystko sobie nadrobimy.
No to doszłam do siebie. Jest…normalnie. W sumie to jest normalnie  z małymi przeszkodami. Sex ?! Poproszę, ale miedzy płaczem, karmieniem, przewijaniem, i odpoczynkiem. Najlepiej szybki, bez zbędnych ceregieli. W sumie ceregiele dobrze by było, gdyby były….ale dziecko zapłacze, więc sama nie wiem czy dobrze, że będą czy lepiej nie.
Spontaniczność seksualna, już chyba nie istnieje. No jest raz na jakiś czas…miesiąc…a nie przepraszam, na dwa, trzy miesiące…bo dziecko chorowało, w pracy meksyk, ale kochamy się rzecz jasna …tylko tak jakoś  zwyczajnie.
Rutyna ?! Tak to jasne, że jest! Wkradła, wdarła się i dobrze! Każdy tak ma…

Fanfary proszę Państwa!
Z 8/10 Polaków (kobiety też wliczamy  :) ) nie informuję swojego partnera o swoich potrzebach sexualnych, fantazjach itp. Według statystyk żyjemy sobie w nieszczęściu seksualnym tylko i wyłącznie z powodu, nieurzeczywistniania swoich fantazji erotycznych. Z powodu lęku i ciągnącej się od wieków opinii publicznej : sex „po Bożemu” to sex spełniony, cała reszta to wynaturzenie.
Frustracja dopada -niestety- najczęściej pary z dzieckiem. (Wiem ja też się zaliczam do tego grona !! W sensie z dziećmi, a nie z frustracją :)  ) Życie we troje …i więcej….. Odbija się na „zdrowiu” seksualnym nadzwyczaj niekorzystnie, co przechodzi w rutynę i dalej ciągnie się, aż do rozwodu, lub dla szczęściarzy po prostu do częstych masturbacji (przypominam o kobietach też jest mowa)
Jak temu zaradzić?
Obudzić się, zacząć rozpalać się na nowo. Ośmielić się i spróbować. Nie trzymać się ram. Postawić na spełnienie…
Chyba to jest metoda, sposobów tyle ile par…..
- pisanie erotycznych sms  czy coś w tym stylu.
- filmy porno
- lektury erotyczne
- gadżety – wibratory, kulki itp.
-przebrania, wdzianka itp.
Niech wam komputer padnie jak macie napisać w komentarzach co was jara :) Nie chcę wiedzieć :)

Niech podniesie rękę kobieta, która choć raz w swoim życiu z NIM, nie pomyślała „Szlak by go… ! Ja tu urobiona po robocie, gotowaniu, sprzątaniu, awanturach …spocona…. bez nawet 5 minut dla siebie …a tego na amory wzięło!”
Niech podniesie rękę mężczyzna, który mówiąc „Mam wspaniałą żonę jest wspaniałą matka, i kochanką” Nie ma ochoty mieć wspaniałej kochanki, żony i matki…- tyle, że kolejność zmienia w fantazjach…

Może statystyki kłamią, może rutyna w łóżka nie dopada, a może dopada i czasami to dobrze, a może naprawdę nie mówimy sobie tego co w głowie nam siedzi, może ten wpis jest nad wyrost, bo może, mam same idealne osobowości jako gości, …… może chwalę się nowymi butami na zdjęciu, a może czekam, aż lakier na paznokciach wyschnie….

Komentarze do “Całkiem poważnie…