Wywiad ze zdradzoną matką

kawakawa

Pijemy kawę miało być zabawnie, omijałyśmy niezręczne tematy. Wiedziałam, że ledwo się trzyma , bynajmniej tak myślałam. W końcu padło:

Ona: Nie musisz być taka delikatna – mówi uśmiechając się.
J: Ok, nie będę. Jak się czujesz? – wypalam
O: Dobrze, naprawdę dobrze.
J: Oki to od początku : Jak to się stało?  Było przecież tak idealnie?
O: Za mało sexu, za mało nie wiem czego…?!
J: No ale dlaczego on to zrobił ? Powiedział coś?
O: Że była lepsza.
J: uuuu Zabolało?!!!
O: Jasne że zabolało…dobrze że dzisiaj już prawie nie boli
J: Po czym się zorientowałaś?
O: Intuicja, przeczucie, plotki…. Poszedł, wrócił i usłyszałam …”była lepsza”
J: Ale masz pewność. Może złośliwie?????
O: Powiedział, ja usłyszałam, szkoda, zjebał, jego problem.
J: A dzieci? Co teraz?
O: Bauhahaha im będzie lepiej, lepiej patrzeć na matkę która stara się budować swoje szczęście, niż na matkę która udaje szczęśliwą
J: No tak błogosławione słowa..
O: Wiesz nie jestem idealna, chciałam za dobrze, za dużo….zabolało najbardziej to, że za plecami….. przecież mógł odejść i robić co by tylko chciał?!
J: Myślisz, że to był jednorazowy wybryk?
O: Nie. Nie wierze… – bez wahania
J: Ale masz podstawy do tego? Dowody? Cokolwiek?
O: Nie, ale jeśli ktoś kłamie, że wsypał ci jedną łyżeczkę cukru do herbaty, wsypując dwie, nie powie ci nigdy prawdy w ważniejszych sprawach…
J: yhymmm to fakt
O: Nie ma co mydlić sobie oczu. Nie jestem Mis Polonia, nie jestem Matką Teresą, a już na pewno nie Polką – śmiech- ale jestem kobietą , która mimo, że siedziała w domu z dziećmi ma rozum.
J: Wiesz rozumiem, ale rozwód to ostateczność…na pewno???…
O: Oprócz rozwodu gorsza jest nienawiść. Wiesz, u mnie została przekroczona ta cienka granica miedzy miłością, a nienawiścią. Mam nadzieje że się rozwiodę, i mam nadzieje, że nienawiść niedługo zniknie… nie chcę go nienawidzić …ale póki co….- zamyśliła się, oczy nabrały łez .
J: Póki co …ciężko?!! Nie jesteś w stanie wybaczyć?
O: A czy on był w stanie mi wybaczyć , brak ochoty na sex, focha, brak obiadku…cokolwiek nim kierowało by mnie zdradzić …chyba raczej nie… ??!!
J: Czyli rozejm wykluczony… ?
O: Tak nie ma mowy o byciu razem, nie jest wart ….Zresztą po co Znalazł kogoś lepszego? Gdybym ja znalazła, minuty bym się nie zastanawiała.
J: Też byś go zdradziła?? – szok
O: Tak ! Jasne że tak , tyle że z dzisiejszą wiedzą… mając świadomość, że on też może mnie zdradzić. Wcześniej takiej świadomości nie miałam…naiwność, miłość jak zawał, tak zwał…
J: Czyli warto zdradzić, kiedy znajdziesz kogoś „lepszego”??
O: Może nie zdradzić, ale odpuścić sobie to co tworzymy z kimś z kim nie jesteśmy szczęśliwi…rozstać się, a później korzystać… ja mam taki styl… jak widać mało aktualny na te czasy…On to zrobił, wielu to zrobiło, pewnie ja też bym mogła…
J: Czujesz się oszukana… Zrozumiałe…
O: bauhahahahha oszukana?! Nie  w życiu nie czuje się oszukana, ani przez niego, ani przez życie, a tym bardziej przez los… czuje się głupia, oszukana mogę się czuć jak pani w kiosku źle resztę mi wyda…. po tym wszystkim czuje się tak mało inteligentna, że wstyd mi za to, że stąpam po ziemi…. bo jak można być tak naiwnym…ciągle zachodzę w głowę?!
J: Żałujesz że z nim byłaś?
O: Tak, o wiele lepsze rzeczy mogły mnie spotkać, a spotkał mnie on…wrak mężczyzny
J: uuuu ostro, nie za bardzo ?
O: Nie, mężczyzna który zdradza to nie mężczyzna….wiesz mężczyzna to nie tylko penis i brak piersi…
J: No chyba wiem  :)
O: U faceta całą męskość kształtuje honor…bynajmniej moim zdaniem
J: Coś w tym jest…A kobiety które zdradzają?
O: To nie kobiety … to….. wiesz sama
J: A teraz chcesz  być sama z dziećmi ? No wiesz bez mężczyzn itp…?
O: Wykluczone!  Jejuniu aż taka stara nie jestem….Może nie mam 20 lat, ale wiesz mam tu i tu coś fajnego…znajdę kogoś, nie wezmę ślubu , nie zrobię sobie dziecka to już wiem…
J: Bo boisz się, że znowu skończy się jak z Nim?
O: Nie, że się boje… po prostu dzisiaj wiem, że takie rzeczy mogą spotkać każdego. Rozumiesz?
J: Rozumiem, mnie też i kończy się Eldorado…
O: Tak.

Komentarze do “Wywiad ze zdradzoną matką

  1. "on"

    Ale badziew…..

    Lecz się, produkujesz śmieciową dziennikarkę „zdradzona matka”, tytuł a treść to dwa różne tematy, piszesz że jakis facet zdradził matkę bo przespał się z inną?

    GRATULUJE PATOLOGII…

    choć w pierwszej chwili wydawało mi się że chodziło Ci o zdradzoną żonę… no ale matka bardziej dramatycznie brzmi, prawda?
    jest bardziej godna współczucia hahahaha….

    badziew straszny.

     
    1. baciallius

      Widocznie zabolał tu kogoś :)
      Tak Doroto masz racje badziew straszny ….zwlaszcza jak za oczami ma sie tone spermy , nie koniecznie od jednego partnera.
      PS Na status dziennikarki trzeba sobie załużyc….ja go nie mam… Miło że wpadłaś :)

       
    2. Śląsk

      Hmm widzę, ze Pan bądź Pani „on” nie zna znaczenia słowa blog. Radzę zasięgnąć języka bądź poczytać co oznacza, uniknie Pan bądź Pani kompromitacji :) blog nie jest ŻADNĄ forma dziennikarstwa wiec oskarżenie bezpodstawne. Zeby kogoś atakować trzeba mieć argumenty proszę Pani bądź Pana. Jeżeli chodzi o treść natomiast żałosny jest brak empatii (zdolność współczucia- z góry wyjaśniam, zaoszczędzę Pani bądź Panu czasu poświęconego wyszukiwarce Google), jaka Pani bądź Pan reprezentuje. Cóż jak zaśpiewał klasyk kto rodzi sie prostakiem, prostakiem przemija, choćby słoma w butach ze złota była …

       
  2. Arlnie Co Ja Plotę?

    Taki „badziew” a jednak „ON” to przeczytał/ła i nawet skomentował/ła… ? Niech założy własnego bloga, na nim zapewne znajdą się same treści wysokiego lotu.

     
  3. Paula.

    Baby są jednak czasem bardzo głupie (tylko mi się tu zaraz nie unoście :P) Podpisuje się „on” a sączy jad jak stuprocentowa, zazdrosna, sfrustrowana, niedowartościowana emocjonalnie kobieta, przeżywająca kryzys, która szuka bodźców emocjonalnych w krytykowaniu szczęścia innych ludzi. OGARNIJ SIĘ BABO I ZAMKNIJ DRZWI PO DRUGIEJ STRONIE ELDO. Dziękuję.

     
    1. baciallius

      :) jak nie wiesz co zrobic rzuc blotem :) to zawsze pomaga osiagnac poziom gdzie ono sie znajduje…

       
      1. Paula.

        jak nie wiesz co zrobić – zawiąż mocniej sznurówki, popraw majtki, rozpędź się i uderz z całej siły głową w ścianę (najlepiej z kantem) – to chyba bardziej pomaga niż bycie Anonimową Nieszczęśnicą