Mama = wzór

Podczas choróbska jakie nas ostatnio nawiedziło, naoglądałam się tych „Fit mama”, serwowanych przez TV. Jak mnie to na nogi postawiło, hoho w trymiga podjęłam decyzje : „ogarnij się kobieto”. Kasia C. może,  to i ty możesz! Nie jestem za zapuszczaniem się . I nie ma wymówki bo dziecko mam, czy nie mam. Czasami tylko wspieram ligę dresiarzy i wkładam „pikantny róż”. Bo mi się nie chcę. Czasami, te czasami przeradza się w cały weekend. I wiem, że wy też macie takie „czasami”! A jak nie to szkoda, bo to miły czas :) No ale po przyjemnościach, nadchodzą inne przyjemności – pora się ogarnąć. Ruszam do boju.
Wpadam z uśmiechem na twarzy do łazienki, świeży – nie dresowy- ciuch przygotowany, sprawdzam stan kosmetyczki -jest wszytko czego mi potrzeba – Zośka lubi sobie coś podjeść miedzy posiłkami, nie koniecznie zdrowego.
Szukam golarki,  kurka, kurka wodna , kurna! nie maaaaaaa!!.
Już wiem! Ostatnie wyjście w grubych rajstopach, które sprzedaje mi Ela. Skołtuniły się – rajstopy oczywiście – no to wpadłam na pomysł, że trzeba je ogolić – w myślach zapisując :
a) kup ustrojstwo do kulek odzieżowych
b) kup golarki.  – rajstopy popsuły plan golarkowy, no ale przynajmniej one doznały zaszczytu gładkości.
Oki to żadna tragedia, szukam innego ustrojstwa które wymyślił na bank mężczyzna- depilator = będę łysa. Mam ! stary to stary, ale mój – dziękuje ci że jesteś !! I wraca wspaniała myśl o tym, że znowu będę kipiała sexem.
Fuck boli, chyba znowu trzeba się przyzwyczaić …. w sumie to Zośkę obudzę…. kupię golarkę i się ogolę…. dzieciaka szkoda, niech się wyśpi.
Wychodzę z lekkim rozczarowaniem. Kasia C. może, a ty nie!
Siadam do kompa, wpisuje: „depilacja laserowa Olsztyn”. To załatwi wszytko :  kipienie sexem i brak golarek i wstręt do depilatora. Głowa do góry!
Hohohoh bankructwo w sumie też załatwi…. no nic jak powiem Jedynemu, i pokaże co się dzieje, sam mnie umówi na wizytę. Moja karta nie wytrzeszczy oczu z powodu braku gotówki, jego karta – to jego karta.
Idzie Kaśka do Ojca swoich dzieci, do Jedynego który nieprzerwanie od paru ładnych lat, wspiera ją na każdym kroku…
Ja: Kurde wiesz żyletki mi się skończyły a tu rozpacz … – zagajam, najpierw wstęp….. później kasa – sztuka handlu :)
Jedyny : bauhahahahah no cóż, zima się kończy a ty furto hodujesz… -  w tych słowach ujął wszytko to czego usłyszeć nie chciałam.
Jakiś czas później, Gonia pyta :
G: A co ta moja mama taka nie w humorze?
Ja: A nic Goniu, takie babskie sprawy. – w duchu: tata woli mieć małpę w łóżku, niż skazać mnie na męki parzącego lasera :P
G: Mamo, mów! Patrz ja mam już włosy na rękach i nogach! Już nie długo będę kobietą ! No mów mamo o tych babskich sprawach….
I co miałam powiedzieć ?

Tak na bank, to te rajstopy zostały ostatnio ogolone, tylko okazja inna :)