Właśnie mija rok funkcjonowania Eldo, powinnam zrobić skrót wydarzeń i zapowiedzieć kolejny wspólny wspaniały rok…no to nie bardzo tak będzie. Są dni kiedy wszytko się zaczyna i wszytko się kończy.

W dniu 07-01-2014 stworzyłam sobie bloga świetnie się z nim bawiąc i świetnie się z nim czując przez calusieńki rok.
Droga do Eldorado powstała tylko i wyłącznie by poprawić mi samopoczucie, a że przy okazji poprawiała również innym …to taki blogowy bonus.
No to nastał dzień kiedy należy powiedzieć „koniec”….mimo że was było / jest więcej niż w ogóle mogłam się spodziewać, kiedyś musiało to nastać…a wiecie lepiej odejść będąc na szczycie :D
1. Ponieważ świat blogerów jest bardzo męczący, pisanie bloga a zwłaszcza o macierzyństwie strasznie szufladkuje, a ja bardzo nie lubię być szufladkowana.
2. Ponieważ mam ochotę połączyć swoje pasje i na pisanie bloga czasu mi nie starczy, i nie starcza co sami widzicie już od jakiegoś czasu.
i tu znajdzie się podpunkt
3. Ponieważ każdy koniec daje początek czemuś innemu….może nawet lepszemu ….i zapewne was tam niebawem zaproszę :)
Oto przyczyny :)

Koniec Eldo to taki prezent na nowy rok byście mogli zacząć go skupiając się na kimś kto jest obok was, a nie na kliknięciu myszką …myślę że to dobry prezent.

 

Wracam do świata żywych. Od paru dni w końcu odpowiednio się odżywiam, śpię jak suseł własnych dzieci nie słysząc, no i w końcu można zastać mnie w domu.
Chyba nikt tak bardzo jak JA nie wyczekiwał w tym roku Sylwestra. On oto wyznaczał koniec mojej drogi przez …raczej mojego kołowrotka z robotą.

czytaj dalej

Pamiętam jak tata zawsze mi mówił : Sama świata nie zbawisz
I dzisiaj po latach wiem, że miał cholerną rację, nie uda mi się ni huhu
czytaj dalej

czytaj dalej

 

Nic dziwnego, że statystki drastycznie spadają, moje pojawianie się raz na jakiś czas na ELDO jest poniżej krytyki. Wasze też tak byście nie myśleli, że tylko jedna strona jest winna :)
Postaram się, naprawdę się postaram coś czasami naskrobać tyle, że…
No właśnie pracuje po 12 godzin dziennie i modle się by nie zwariować …
Ten miesiąc mogę zaliczyć do tych, w których tylko Jedyny ma cokolwiek pod kontrolą… oczywiście jeśli chodzi o sprawy rodzinne.
Ja nie ogarniam, nie wyrabiam na zakrętach i już nawet litować mi się nad sobą nie chce :)

czytaj dalej